Najpierw tak niesmialo wychynela i bylam pewna,ze przemknie biegiem pomiedzy galeziami konczac skokiem na sciane (tak,na sciane!) i jak zawsze zniknie mi z oczu.Tym razem rozgoscila sie na dobre;najpierw troche niezdecydowana,
ale swiezutkie,zielone paczki byly tak kuszace....
...ze zajadala sie,zajadala i juz zaczynalam sie obawiac ze sie ni listek nie uchowa na tym drzewku:) Cudnie puszysty ogonek dodaje tym gryzoniom niewatpliwego uroku!
Jak juz brzuszek byl pelny mozna bylo sie lekko ogarnac,
poobgryzac jeszcze kore z galezi,
a na koniec...podrzemac.W koncu sjesta rzecz swieta jak mowia;nalezy "zawiazac sadelko":)

14 kwi 2010
On the tree:)
Zanim rozpoczely sie moje wolne dni byla tak cudna wiosna,ze w zasadzie bylo to lato.Termometry pokazaly 21 stopni-jak na szkocje szok w trampkach!!!Dlatego kto zyw i w pelni sil wypelzl na sloneczko;w tym moja szara sasiadka z drzewa za oknem:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarz:
swietne fotki z wiewiórczasem, my też mamy te szare wiewióry ale mnie nigdy nie udaje sie zrobic przyzwoitego zdjecia bo uciekaja jak tylko ruszę w ich stronę z aparatem :(
Prześlij komentarz