Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twilight saga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twilight saga. Pokaż wszystkie posty

16 lut 2015

Oh yeah :) Czyli I'm alive ( tak jakby :P )


Tytuł posta pokręcony prawie tak jak ja czyli chyba wszystko w normie.
Ponieważ nie było mnie tutaj WIEKI,na innych moich blogach nie było mnie...trochę a obiecałam moim lalkująco czytających że cos im pokażę czynię to tutaj,cobym mogła po prostu wstawic linka i na każdym blogu nie pisać tego samego po sto razy.
Rozchodzi się o Twilight ( a jakże,a owszem czyli wszystko w normie),a właściwie o podróż ekstremalną jaką odbyłam w ostatnich dniach listopada 2014 a która to podróż jest nie do opisania,było tak niesamowicie że zapomniałam robić zdjęcia i mimo iż byłam uzbrojona po zęby w sprzęt to mam raptem 10 zdjęć na krzyż.Niestety.Ale wspomnienia i to co przeżyłam zostaną ze mną na zawsze tym bardziej,że to był ostatni taki event i tym bardziej się cieszę że jednak się zdecydowałam.



Tak więc piątkowym rankiem 28 listopada razem z poznaną na fejsie (w grupie innych Twi'maniaków uczestniczących w tymże wydarzeniu) Val usadowiłyśmy swoje zacne tyłki w pociągu.Pociąg opuścił stację o strasznej 6:30 i miał nas zawieźć do Birmingham,jak na załaczonym obrazku;


Tak,zgadza się,4.5 godziny na d...tyłku z przesiadką w Carlisle ( oh jeah!) daje w kość BARDZO ale czego się nie robi :3 Pomijając fakt,iż Val okazała sie rewelacyjną dziewczyną,świetną kompanką w  podróży to dodatkowo był to jej 5 event co znaczy że wiedziała wszystko i dzięki niej nie bląkałam się po dworcach i lotniskach a i w hotelu który gościł całe wydarzenie też zgubiłabym sie ze sto razy ( notabene dopiero przed wyjazdem przestałam gubić się w drodze z windy do hotelowego pokoju,a pokój był tak jakby za rogiem ).Żeby nie rozpisywać się w nieskończoność na temat samego wydarzenia,był to convent czyli zlot fanów Twilight w którym towarzyszyli zaproszeni goście a gośćmi tymi byli aktorzy z filmu.Jeśli kogoś ciekawi to bardziej odsyłam do strony internetowej wydarzenia;



Całe 3 dni wypełnione po brzegi wszystkim co związane z saga,wierzcie mi nie miałam wcale dość :3
Jak sugeruje nazwa był to juz 10 raz kiedy wszyscy Ci szaleńcy sie spotkali; miałam okazje zobaczyć   osoby z którymi znam się od kilku lat ale nigdy nie widzieliśmy sie na żywo,z częścią z nich przyjaźnimy się i z uwagi na odległość nie wiem czy byłoby to inaczej możliwe.Nie wspominam juz o osobach które przyleciały tutaj z niemiec czy USA jednym słowem szaleństwo NA MAKSA <3 p="">
Dla większości z Was zapewne  jedyni "właściwi goście" to byłaby trójka głoównych bohaterów tudzież ktoś z rodziny Cullenów ale dla tych którzy Twilight kochaja oni wszyscy są tak samo ważni i wyjątkowi,defacto większość biletów kupowana jest  "w ciemno" czyli zanim jeszcze wiadomo jest kto przyjedzie goście bowiem sa ogłaszani sa pojedyńczo i co jakis czas.Czy raczej byli zważywszy na fakt że ET11 podobno napewno nie będzie :/  Tak czy inaczej Nie będę starała sie opisywać nawet co ja tam przyzyłam,kto na fejsie mnie śledzi ten widział zdjęcia aktorów siedzących sobie w hotelowym barze,na wyciągnięcie ręki i zupełnie nie niepokojonych przez nikogo.Mówiono,że w US nie jest to niemożliwe :3 Poza cała resztą jak np pakiet powitalny ( kiedyś może jeszcze pozbieram to do kupy i zrobię foto )  w cenie biletu były min zdjęcia i autografy.Każdy Uczestnik miał prawo do bezpłatnych zdjęć i autografów oczywiście jeśli wykupiony bilet miał to w cenie (jako że miałam złoty bilet miałam to w cenie :P ) 
Jako pierwsze gratisowe zdjęcie wszystkich gości 


niestety dzięki mojej współlokatorce nie załapałam się w czasie na zdjęcie razem z cała grupą,owszem zostało mi w portfelu £25  ale drugiej szansy nie będzie :/

Checie zobaczyć moje foty? Tylko błagam nie zwracajcie uwagi na moje włosy!! Dzień w dzień wstawałyśmy za późno wszystko potem robione było w biegu tak więc nawet nie miałam kiedy ich ogarnąć.W mojej wielkiej,ogromnej walizce NIE BYŁAM W STANIE  znaleźć Bellowej opaski na włosy ( dacie wiarę?!!)  więc uznałam że reszta outfitu ( włącznie z butami) da radę :3

No to lecimy z koksem;
Trudno mówić tutaj o faworytach,bo wszyscy byli super ale osoba która mnie oczarowała to z całą pewnością Chaske,




Nie mówię juz o tym że na hasło "zrób wilka" ( jakaz ja oryginalna,o raju!) spisał sie cudownie,ale obraz postaci z filmu jest jakby oczywisty w momencie kiedy jest to nasz jedyny punkt odniesienia.Tak więc Chaske to absolutne i stuprocentowe przeciwieństwo tego kim był w filmie; gościu który smieje się cały czas,smieje się głośno i szczerze.Poza tym mogłabym słuchać go godzinami,to jak opowiadał o sobie odpowiadając na pytania nas wszystkich kupiło nas wszytkich :3

Cameron to chyba osoba która udzielała się najmniej,nie mówię że był niemiły czy tez zrobił coś złego,o nie ale o ile większość z nich  naprawdę cieszyła sie tym wszystkim i sprawiało im ta frajdę o tyle on chyba najbardziej pasował do określenia "taka praca" :) 




Mówił praktycznie wyłącznie wtedy kiedy go pytano i ma stylówkę która chyba najmniej mi odpowiada.Oczywiście jestem pewna że może to być mylna opinia,bo wiem od dziewczyn że  w prywatnie to totalnie inny chłopak.Żeby nie było krótko wyjaśniam co to prywatnie to sytuacja kiedy sobie gawędzimy i on nie siedzi na scenie z reflektorem świecącym prosto w twarz.No ale tak czy inaczej to maja być moje osobiste odczucia,tak? Ale poproszony o "puszczenie dymu " ( ja żem oryginalna jak cholera po raz wtóry ) spisał sie super plus przez ta samą współlokatorkę prawie przegapiłam swoje foto z nim.Jakie to dla mnie  typowe! W zasadzie przegapiłam ale dzięki kilku rozmowom z mega fajnymi ludzmi z ekipy organizatorów na ostatnie 5 minut po zakończeniu wszystkich zdjęć przyprowadzono go raz jeszcze i swoje foto jednak mam :3

 Erik,jedna z najmliszych osób jakie spotkałam od długiego czasu.




Foto klasyk,ale wyszło fajnie :)
Pierwszego dnia,tuż na samym początku kiedy siedziałyśmy z Emmą na wielkich,nieziemsko wygodnych kanapach miała miejsce sytuacja która opwiadana była jako anegdota ( w kręgu osób jakie mnie otaczały przez przez cały weekend byłam jedną z dwóch osób które były tam po raz pierwszy więc wszystko było dla mnie OMG ).W kilkuosobowej grupie ten niepozorny chłopak w bluzie z kapturem wydał mi się do kogoś łudząco podobny i w momencie kiedy sobie uświadomiłam kto to jest ....wyciągnęłam ręke jakbym conajmniej miała tknąć świętego obrazu i samo mi sie wyrwało' OMG are you real?" Tak,jestem pewna że niejedno juz widział i niewiele jest w stanie go zdziwić,tak więc uśmiechnął się  tylko i łagodnym tonem cierpliwej matki odpowiedział "yes I'm real " :3 Absolutnie autentyczny,ciepły,mega sympatyczny facet,niespożyte pokłady cierpliwośći i zyczliwości bezapelacyny numer jeden całego eventu na równi z

Patrick'iem.Matko coż to jest za facet! 



To jedno ze zdjęć na którym wszystko ułożyło się samo,tzn nie mówiłam że coś ma zrobić i większość osób ma dokładnie takie same z nim zdjęcia.Ten facet to jeden wielki ( dosłownie ,ja mam 168 cm wzrostu a on jest gigant przy mnie ) ciepły misiu.Tulił i nosił po rękach wszystkie niemowlaki ( owszem tam były całe rodziny włącznie z mężem) każdego sciakał,każdego pytał jak się ma i wzruszał się na każdym kroku.Jeśli popatrzycie na jego twarz tutaj to on przez bite 3 dni miał ten sam uśmiech na twarzy jakby chciał przytulić cały świat.W szoku jestem do tej pory,bo nawet jeśli coś do Ciebie mówił to cię gładził po ramieniu :)  

Ostatni najmłodszy i najbardziej chyba zdystansowany wilczek czyli
BooBoo




Chciałam żeby każde ze zdjęć było inne,chciałam mieć fajną pamiątkę bo tez nie wiem ( i wątpię w sumie) czy będę miała więcej okazji ale to jedyne zdjęcie na którym po prostu stanęłam obok i pomyślałam "cykaj pan".Jakis taki dystans się czuło być może przez wzgląd na jego wiek,tudzież masę innych rzeczy bo nie czuje się że to jest jakiś brak sympatii raczej zwyczajnie nie każdy jest komikiem i żartuje z każdym i wszędzie.Mam wrażenie że gdyby mu dac szansę okazałby się naprawde fajny.Tak czy inaczej poza tymi długimi włosami których u mężczyzn nie lubię ( nieważne czy mnie interesują czy nie ) jest naprawde sympatyczny.

Przejrzałam z Wami te wszystkie zdjęcia i wszystko mi sie przypomniało,to był weekend!Hahahaha miałam tego nie pokazywać ale niech tam,było jeszcze jedno całkiem gratisowe foto,foto na tzw greenscreen.Ponieważ miałam na sobie Bellową,zieloną koszulę a z foty na greenscreen'ie  eleminuje się wszystko co zielone więc aby nie została ze mnie tylko głowa pani nakazała mi zarzucić na siebie coś czarnego i chyba to był szal.Zasadniczo nie wyszło to najgorzej bo sie calkiem nienajgorzej komponuję ale nie przyszło mi do głowy to co oczywiste dla reszty,czyli żeby zobaczyć wcześniej co na tym zdjęciu będzie i... no sami zobaczcie 


*facepalm*

Rumieńce mam jak dziewka od krów :3 Hahaha w sumie i szal pasuje do takiej wizji :3

Podsumowując bo miałam napisać DWA ZDANIA  tylko,warto było wydać kupę kasy którą ta cała impreza kosztowała,warto było tam być,wszystko to zobaczyć i tego doświadczyć.Fajnie było mieszkać w pięciogwiazdkowym Hiltonie; ponieważ w tym hotelu również cały convent sie odbywał to jakby nie było możliwości a także potrzeby się stamtąd ruszać dnia trzeciego po wyjściu okazało sie że aura jest juz bardziej wiosenna niz zimowa,




warto było w drodze powrotnej dostać odcisków na tyłku bo już niestety przesiadki nie było a 4.5 godziny robi swoje ale mogłam podziwiać suitcase jenga jak ja ochrzciła Val ( moja walizka leżąca na samiutkim dole) 


Przy okazji wyszło że mój telefon to kupa szajsu hahahaha zmobilizowało to niemniej  do wymiany na nowy więc jest OK.
Taki tam skrót ale wierzcie mi,nie da sie tego wszystkiego opisać ani opowiedzieć czy tym bardziej pokazać nawet gdybym te zdjęcia robiła.Może kolejnym razem albo przynajmniej w ogóle którymś pokażę Wam co ze sobą przywiozłam :3 Bellowego i Zmierzchowego ofkors :3

Kto wie,może się wpisowo zmobilizuje?... Mówicie że pewnie jednak nie?... :3


p.s tak na marginesie tylko dodam,ze Val nie była moja wspollokatorką :)

1 maj 2014

:D

Tak wiem,chwilę mnie nie było.OK,nie było mnie całe wieki albo dłużej.Zamiast jednak głupiego tłumaczenia które mam w zwyczaju powtarzac za każdym razem kiedy przepadam bez wieści pokaże po krótce co zrobiłam oraz ułamek tego co kupiłam.

Kartki na Wielkanoc dwie tylko bo więcej nie wysyłam pocztą;


Oraz Zmierzchowa zawieszka.Pierwotnie była to zawieszka z misiem na której widniał napis Good teacher czy cos w tym rodzaju ( miałam gdzieś foto zrobione w celach poglądowych ale nie moge go odnaleźć ) kupiona w Charity Shop za zawrotna cene 49 pensów.Kiedy zobaczyłam kształt jabłka pomysł na to co z tym zrobić pojawił się w ułamku sekundy.Jest to chyba tez jeden z najłatwiejszych projektów jakie przyszło mi tworzyć zrobiło się toto właściwie samo :)


Nawet słowo Twilight sama "ukręciłam" LOL.

W międzyczasie między innymi stworzyłam kolekcję flamastrów Spectrum Noir ( była MEGA wyprzedaż w HobbyCraft);



Oraz poszerzyłam swoja kolekcję stempli Greeting Farm które uwielbiam ( to nawet nie wszystkie)



Następnym razem może pokażę Wam kolejny fragment moich zdobyczy bo całości za chiny nie da rady ogarnąć :)
Mam nadzieje że ktoś jeszcze mnie pamieta :) Jesli nie,będę się musiała sprężyć i odzyskać Waszą sympatię :)
Btw cos przydałoby się zmienic na moim blogu.Wiadomo;nowy wygląd to nowa podwójna energia do działania.
Zachęcam do śledzenia mojego bloga przez Bloglovin odnosnik w pasku bocznym.
Do zobaczenia niebawem mam nadzieję <3 p="">

7 mar 2013

Notes

Przybyło mi sporo przydasi a z wykorzystaniem SŁABIUTKO. Powstał ostatnio jedynie notesik Zmierzchowy,ofkors :]
Przód,tył i środeczek,



Kilka detali


Przyznam nieskromnie,że bardzo mi sie podoba.Poza tym jest tu cała masa wszystkiego ;warstwowanie,wykrojniki,tuszowanie,przeszycia,embossing na gorąco...nawet bindownica poszła w ruch.Mam pomysły na inne tego typu Zmierzchowe gadżety i oczywiście mam zamiar wprowadzic te pomysły w czyn.Poza tym mam ochote na jakąś kartkę po tym jak kupiłam gazetkę craftową tylko i wyłacznie dla tych stempli


Sa piekne i naprawde duże mam pomysła nawet na te kartke i oby tylko wystarczyło mi zapału żeby to doprowadzic do końca.
Mam tez nowy telefon,ofkors tapetka oczywista jest


Kiedy zobaczyłam ten pokrowiec od razu pomyślałam o Ani Mollik bo maja tez takie czerwone :]
A co robie jak mnie nie ma?


Poza tym jestem na diecie,buahahahaha,tak do tego doszło :)Trzymajcie kciuki żebym w tym wytrwała bo silnej woli u mnie za grosz.
Do zobaczenia następnym razem :]

29 gru 2012

Kalendarz

Zrobił się już ze dwa tygodnie temu,ale ofkors nie wyszło nic z pokazywactwa wczesniej.
Baza to gotowy,ksiązeczkowy kalendarz o wymiarach 11cm x 14 cm.Wykorzystałam kupione jakis czas stempelki Zmierzchowe,poszedł w ruch embossing na gorąco,przeszycia i warstwowanie.Jak na mnie prawdziwe szaleństwo!!






Bardzo mi sie podoba ale pójdzie na sprzedaż.Mam juz pomysła na notatnik,a nawet na dwa.

Wybaczcie mi świństwo w postaci niezłożenia Wam nawet świątecznych życzeń.Czas przeciekł mi przez palce a prace skończyłam w wigilię rano więc...to marna wymówka :]
Tak czy siak mam nadzieję,że Mikołaj był dla Was tak łaskawy jak na to zasługujecie.
Nastepnym razem pokażę co craftowego kupiłam w Boxing Day,mimo że byłam bardzo oszczędna (wybiorę się tam we środę jeszcze raz więc może coś jeszcze wpadnie).
Dziękuję za uwagę i zapraszam na mojego zakupowego bloga

21 lis 2012

Nie jest źle chociaż oczywiście zawsze może być lepiej :)
Niespodziewanie dla mnie samej (nie zwykłam z CZYMKOLWIEK zdążać na czas ) udało mi się skończyć mój Twilightowy hafcik. Na czas bo dzień przed wejściem Breaking Dawn part2 do kin.Jak dla mnie jest fantastyczny!



skala porównawcza czyli jak duże to jest


Wielokrotnie miałam chęć pokazać Wam jakie fajne miasto jest całkiem niedaleko ode mnie,ale nigdy mi sie nie udało na czas wyciągnąć jakiegokolwiek pstrykacza.Ostatnio jadąc na zakupy z narażeniem życia (stałam na światłach i prawie mnie otrąbiono ) wreszcie mi sie udało cyknąć chociaż tablicę;


Dwa razy będąc w dwóch różnych TK Maxxx'ach udało mi się upolować piękne papiery (chociaż Pluszowy stwierdził że "nie kupuj kobieto bo i tak kartek nie robisz").Ale przecież jeszcze robić będę :)


Mam jeszcze kilka drobiazgów co sie nie załapały na foto więc może następnym razem.Póki co na fotkę załapała się kicia 


która urozmaici mi mój i tak już barwny kącik


Czy ja Wam mówiłam że bardzo mi Was wszystkich brakuje? :/

31 paź 2012

Jak się dzisiaj miewacie,boicie się troszkę? Ja miałam rano wizytę u dentysty więc swoją porcję lęków juz wykorzystałam;teraz jeszcze szkoła o szóstej i można uważać dzień za spełniony,buahahahah :-]
Dzisiaj w zasadzie chciałam się pochwalić skrzyneczką na przybory do szycia,którą wyhaczyłam wczoraj w TK Maxx, jak ja zobaczyłam to zakwiczałam z zachwytu!!!


Jest rewelacyjna i kosztowała jedynie £7.99.Z tyłu jest otwierane okienko i panią z maszyna mozna wymienić na swój własny obrazek.Czad po prostu!!!
Poza tym na spotkanie z wampirami ostatecznie nie pojechałam :/ Miałam tak koszmarna noc w pracy a na dworze było tak PARSZYWIE,że nie byłam w stanie zmusić sie do wyjścia z domu nawet z takiej okazji.Na autograf i tak pewnie bym sie nie załapała,bo ludzie ustawiali sie w kolejce jeszcze kiedy było ciemno.Ja pierdziu!



Z prasy wiem,że zostali poczęstowani takim oto zestawem szkockich produktów;

  
Ciasteczka są inne ale generalnie były to tego rodzaju ciasteczka;sa gliniaste ale pyszne i bardzo je lubię :]
Wczoraj w Hmv nabyłam taki "kapselek",wampirzo mi sie kojarzy ale pasuje też na dzisiaj idealnie :-]


W niedzielę zrobiłam tez preorder na soundtrack z Breaking Dawn 2 wyhaczając cene tak kuszącą,że grzechem byłoby nie skorzystać!Już nie mogę sie doczekać kiedy ja dostanę!

Happy Halloween!

25 paź 2012

Info dla wszystkich wielbicieli sagi Zmierzch!!!!!!

 MUSZĘ  podzielić się z Wami tak zacną wieścią jak to,że w tę sobotę  czyli 27 października w Dublinie a w niedzielę czyli 28 października w Galerii Buchannan w Glasgow ta para spotka sie z fanami!



Jeśli ktoś ma chęć oraz możliwość dostać sie na któreś ze spotkań to może to być jedyna szansa w życiu! I od nrazu powiem,że bardzo wątpliwe że mnie sie uda.jak wiecie pracuje na noc i dnia wolnego nie uda mi sie dostać tak z dnia na dzień.Poza tym żeby móc tam być musiałabym wstać conajmniej o dwunastej (oni tam będą jedynie 2 godziny od 14:00 do 16:00) a żeby pomarzyc o autografie pewnie koczować od rana :/
Zobaczymy ale póki co nastawiam sie na to że raczej nic z tego...
Szczegóły wydarzenia tutaj;


Zapraszam też przy okazji na mojego kolejnego bloga tylko dla wytrwałych


Dziękuję za uwagę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...