Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokol mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokol mnie. Pokaż wszystkie posty

4 gru 2015

Umarlam :3

Znalezione w TK Maxxie :3


W sam raz dla swinkowej maniaczki jak ja :)

Imieninowo dzis u mnie :)


16 lut 2015

Oh yeah :) Czyli I'm alive ( tak jakby :P )


Tytuł posta pokręcony prawie tak jak ja czyli chyba wszystko w normie.
Ponieważ nie było mnie tutaj WIEKI,na innych moich blogach nie było mnie...trochę a obiecałam moim lalkująco czytających że cos im pokażę czynię to tutaj,cobym mogła po prostu wstawic linka i na każdym blogu nie pisać tego samego po sto razy.
Rozchodzi się o Twilight ( a jakże,a owszem czyli wszystko w normie),a właściwie o podróż ekstremalną jaką odbyłam w ostatnich dniach listopada 2014 a która to podróż jest nie do opisania,było tak niesamowicie że zapomniałam robić zdjęcia i mimo iż byłam uzbrojona po zęby w sprzęt to mam raptem 10 zdjęć na krzyż.Niestety.Ale wspomnienia i to co przeżyłam zostaną ze mną na zawsze tym bardziej,że to był ostatni taki event i tym bardziej się cieszę że jednak się zdecydowałam.



Tak więc piątkowym rankiem 28 listopada razem z poznaną na fejsie (w grupie innych Twi'maniaków uczestniczących w tymże wydarzeniu) Val usadowiłyśmy swoje zacne tyłki w pociągu.Pociąg opuścił stację o strasznej 6:30 i miał nas zawieźć do Birmingham,jak na załaczonym obrazku;


Tak,zgadza się,4.5 godziny na d...tyłku z przesiadką w Carlisle ( oh jeah!) daje w kość BARDZO ale czego się nie robi :3 Pomijając fakt,iż Val okazała sie rewelacyjną dziewczyną,świetną kompanką w  podróży to dodatkowo był to jej 5 event co znaczy że wiedziała wszystko i dzięki niej nie bląkałam się po dworcach i lotniskach a i w hotelu który gościł całe wydarzenie też zgubiłabym sie ze sto razy ( notabene dopiero przed wyjazdem przestałam gubić się w drodze z windy do hotelowego pokoju,a pokój był tak jakby za rogiem ).Żeby nie rozpisywać się w nieskończoność na temat samego wydarzenia,był to convent czyli zlot fanów Twilight w którym towarzyszyli zaproszeni goście a gośćmi tymi byli aktorzy z filmu.Jeśli kogoś ciekawi to bardziej odsyłam do strony internetowej wydarzenia;



Całe 3 dni wypełnione po brzegi wszystkim co związane z saga,wierzcie mi nie miałam wcale dość :3
Jak sugeruje nazwa był to juz 10 raz kiedy wszyscy Ci szaleńcy sie spotkali; miałam okazje zobaczyć   osoby z którymi znam się od kilku lat ale nigdy nie widzieliśmy sie na żywo,z częścią z nich przyjaźnimy się i z uwagi na odległość nie wiem czy byłoby to inaczej możliwe.Nie wspominam juz o osobach które przyleciały tutaj z niemiec czy USA jednym słowem szaleństwo NA MAKSA <3 p="">
Dla większości z Was zapewne  jedyni "właściwi goście" to byłaby trójka głoównych bohaterów tudzież ktoś z rodziny Cullenów ale dla tych którzy Twilight kochaja oni wszyscy są tak samo ważni i wyjątkowi,defacto większość biletów kupowana jest  "w ciemno" czyli zanim jeszcze wiadomo jest kto przyjedzie goście bowiem sa ogłaszani sa pojedyńczo i co jakis czas.Czy raczej byli zważywszy na fakt że ET11 podobno napewno nie będzie :/  Tak czy inaczej Nie będę starała sie opisywać nawet co ja tam przyzyłam,kto na fejsie mnie śledzi ten widział zdjęcia aktorów siedzących sobie w hotelowym barze,na wyciągnięcie ręki i zupełnie nie niepokojonych przez nikogo.Mówiono,że w US nie jest to niemożliwe :3 Poza cała resztą jak np pakiet powitalny ( kiedyś może jeszcze pozbieram to do kupy i zrobię foto )  w cenie biletu były min zdjęcia i autografy.Każdy Uczestnik miał prawo do bezpłatnych zdjęć i autografów oczywiście jeśli wykupiony bilet miał to w cenie (jako że miałam złoty bilet miałam to w cenie :P ) 
Jako pierwsze gratisowe zdjęcie wszystkich gości 


niestety dzięki mojej współlokatorce nie załapałam się w czasie na zdjęcie razem z cała grupą,owszem zostało mi w portfelu £25  ale drugiej szansy nie będzie :/

Checie zobaczyć moje foty? Tylko błagam nie zwracajcie uwagi na moje włosy!! Dzień w dzień wstawałyśmy za późno wszystko potem robione było w biegu tak więc nawet nie miałam kiedy ich ogarnąć.W mojej wielkiej,ogromnej walizce NIE BYŁAM W STANIE  znaleźć Bellowej opaski na włosy ( dacie wiarę?!!)  więc uznałam że reszta outfitu ( włącznie z butami) da radę :3

No to lecimy z koksem;
Trudno mówić tutaj o faworytach,bo wszyscy byli super ale osoba która mnie oczarowała to z całą pewnością Chaske,




Nie mówię juz o tym że na hasło "zrób wilka" ( jakaz ja oryginalna,o raju!) spisał sie cudownie,ale obraz postaci z filmu jest jakby oczywisty w momencie kiedy jest to nasz jedyny punkt odniesienia.Tak więc Chaske to absolutne i stuprocentowe przeciwieństwo tego kim był w filmie; gościu który smieje się cały czas,smieje się głośno i szczerze.Poza tym mogłabym słuchać go godzinami,to jak opowiadał o sobie odpowiadając na pytania nas wszystkich kupiło nas wszytkich :3

Cameron to chyba osoba która udzielała się najmniej,nie mówię że był niemiły czy tez zrobił coś złego,o nie ale o ile większość z nich  naprawdę cieszyła sie tym wszystkim i sprawiało im ta frajdę o tyle on chyba najbardziej pasował do określenia "taka praca" :) 




Mówił praktycznie wyłącznie wtedy kiedy go pytano i ma stylówkę która chyba najmniej mi odpowiada.Oczywiście jestem pewna że może to być mylna opinia,bo wiem od dziewczyn że  w prywatnie to totalnie inny chłopak.Żeby nie było krótko wyjaśniam co to prywatnie to sytuacja kiedy sobie gawędzimy i on nie siedzi na scenie z reflektorem świecącym prosto w twarz.No ale tak czy inaczej to maja być moje osobiste odczucia,tak? Ale poproszony o "puszczenie dymu " ( ja żem oryginalna jak cholera po raz wtóry ) spisał sie super plus przez ta samą współlokatorkę prawie przegapiłam swoje foto z nim.Jakie to dla mnie  typowe! W zasadzie przegapiłam ale dzięki kilku rozmowom z mega fajnymi ludzmi z ekipy organizatorów na ostatnie 5 minut po zakończeniu wszystkich zdjęć przyprowadzono go raz jeszcze i swoje foto jednak mam :3

 Erik,jedna z najmliszych osób jakie spotkałam od długiego czasu.




Foto klasyk,ale wyszło fajnie :)
Pierwszego dnia,tuż na samym początku kiedy siedziałyśmy z Emmą na wielkich,nieziemsko wygodnych kanapach miała miejsce sytuacja która opwiadana była jako anegdota ( w kręgu osób jakie mnie otaczały przez przez cały weekend byłam jedną z dwóch osób które były tam po raz pierwszy więc wszystko było dla mnie OMG ).W kilkuosobowej grupie ten niepozorny chłopak w bluzie z kapturem wydał mi się do kogoś łudząco podobny i w momencie kiedy sobie uświadomiłam kto to jest ....wyciągnęłam ręke jakbym conajmniej miała tknąć świętego obrazu i samo mi sie wyrwało' OMG are you real?" Tak,jestem pewna że niejedno juz widział i niewiele jest w stanie go zdziwić,tak więc uśmiechnął się  tylko i łagodnym tonem cierpliwej matki odpowiedział "yes I'm real " :3 Absolutnie autentyczny,ciepły,mega sympatyczny facet,niespożyte pokłady cierpliwośći i zyczliwości bezapelacyny numer jeden całego eventu na równi z

Patrick'iem.Matko coż to jest za facet! 



To jedno ze zdjęć na którym wszystko ułożyło się samo,tzn nie mówiłam że coś ma zrobić i większość osób ma dokładnie takie same z nim zdjęcia.Ten facet to jeden wielki ( dosłownie ,ja mam 168 cm wzrostu a on jest gigant przy mnie ) ciepły misiu.Tulił i nosił po rękach wszystkie niemowlaki ( owszem tam były całe rodziny włącznie z mężem) każdego sciakał,każdego pytał jak się ma i wzruszał się na każdym kroku.Jeśli popatrzycie na jego twarz tutaj to on przez bite 3 dni miał ten sam uśmiech na twarzy jakby chciał przytulić cały świat.W szoku jestem do tej pory,bo nawet jeśli coś do Ciebie mówił to cię gładził po ramieniu :)  

Ostatni najmłodszy i najbardziej chyba zdystansowany wilczek czyli
BooBoo




Chciałam żeby każde ze zdjęć było inne,chciałam mieć fajną pamiątkę bo tez nie wiem ( i wątpię w sumie) czy będę miała więcej okazji ale to jedyne zdjęcie na którym po prostu stanęłam obok i pomyślałam "cykaj pan".Jakis taki dystans się czuło być może przez wzgląd na jego wiek,tudzież masę innych rzeczy bo nie czuje się że to jest jakiś brak sympatii raczej zwyczajnie nie każdy jest komikiem i żartuje z każdym i wszędzie.Mam wrażenie że gdyby mu dac szansę okazałby się naprawde fajny.Tak czy inaczej poza tymi długimi włosami których u mężczyzn nie lubię ( nieważne czy mnie interesują czy nie ) jest naprawde sympatyczny.

Przejrzałam z Wami te wszystkie zdjęcia i wszystko mi sie przypomniało,to był weekend!Hahahaha miałam tego nie pokazywać ale niech tam,było jeszcze jedno całkiem gratisowe foto,foto na tzw greenscreen.Ponieważ miałam na sobie Bellową,zieloną koszulę a z foty na greenscreen'ie  eleminuje się wszystko co zielone więc aby nie została ze mnie tylko głowa pani nakazała mi zarzucić na siebie coś czarnego i chyba to był szal.Zasadniczo nie wyszło to najgorzej bo sie calkiem nienajgorzej komponuję ale nie przyszło mi do głowy to co oczywiste dla reszty,czyli żeby zobaczyć wcześniej co na tym zdjęciu będzie i... no sami zobaczcie 


*facepalm*

Rumieńce mam jak dziewka od krów :3 Hahaha w sumie i szal pasuje do takiej wizji :3

Podsumowując bo miałam napisać DWA ZDANIA  tylko,warto było wydać kupę kasy którą ta cała impreza kosztowała,warto było tam być,wszystko to zobaczyć i tego doświadczyć.Fajnie było mieszkać w pięciogwiazdkowym Hiltonie; ponieważ w tym hotelu również cały convent sie odbywał to jakby nie było możliwości a także potrzeby się stamtąd ruszać dnia trzeciego po wyjściu okazało sie że aura jest juz bardziej wiosenna niz zimowa,




warto było w drodze powrotnej dostać odcisków na tyłku bo już niestety przesiadki nie było a 4.5 godziny robi swoje ale mogłam podziwiać suitcase jenga jak ja ochrzciła Val ( moja walizka leżąca na samiutkim dole) 


Przy okazji wyszło że mój telefon to kupa szajsu hahahaha zmobilizowało to niemniej  do wymiany na nowy więc jest OK.
Taki tam skrót ale wierzcie mi,nie da sie tego wszystkiego opisać ani opowiedzieć czy tym bardziej pokazać nawet gdybym te zdjęcia robiła.Może kolejnym razem albo przynajmniej w ogóle którymś pokażę Wam co ze sobą przywiozłam :3 Bellowego i Zmierzchowego ofkors :3

Kto wie,może się wpisowo zmobilizuje?... Mówicie że pewnie jednak nie?... :3


p.s tak na marginesie tylko dodam,ze Val nie była moja wspollokatorką :)

19 gru 2013

Getting ready for Christmas

A jak Wasze przygotowania do Świąt?
Moje drzewko ( tym razem żywe ale zupełnie nie pachnie :/ ) 


już ubrane a ja  raczę się zimowymi napitkami czy to gotowcami ( polecam!!!!!)


czy to serwowanymi przez moje Tassimo.Dla tych którzy mieszkają w UK,posiadaja takowy i nie wiedzą to w Tesco do stycznia jest fenomenalna oferta dwa dowolne opakowania pods'ów Tassimo za £6. Zakładająz że znaczna część z nich kosztuje po około 5 funtów za opakowanie oferta jest więcej niż zacna.
Ogólnie klimatu świąt nie czuję wcale bo święta w UK to klimat jednak nieco inny niż w polsce przynajmniej w moim odczuciu,bo czekoladowe mikołaje są w regularnej sprzedaży juz od września więc w grudniu czuję wręcz przesyt.Poza tym świąt jest tylko jeden dzień,drugiego na noc idę do pracy plus wcześniej ruszam na łowy bowiem jest  to cudny dzień pt Boxing Day mam nadzieje że mi się poszczęści :].
Oktualnie większość prezentów juz dotarła czekam tylko na jeden  i mam wielka nadzieje że uda mu sie dotrzeć na czas ( nasasza niezawodna poczta nie wyrabia po prostu w okresie przedświątecznym i przesyłki idą koszmarnie długo).
Za to wyrobiłam sie z produkcja świątecznych kartek dla ludzi w pracy co uważam za sukces ale tez poszłam po najmniejszej linni oporu i prostszych kartek nie wykonałam chyba jeszcze nigdy :)
Może uda mi sie jeszcze dzisiaj zrobic im zbiorowe foto nim powędrują ze mną do pracy.
Mam nadzieję że uda mi sie wpaśc przed świętami i złożyć Wam życzenia.
Zapraszam też na mojego drugiego bloga jeżeli ktoś zainteresowany a jeszcze go nie zna 


Ja zmykam :)

31 paź 2012

Jak się dzisiaj miewacie,boicie się troszkę? Ja miałam rano wizytę u dentysty więc swoją porcję lęków juz wykorzystałam;teraz jeszcze szkoła o szóstej i można uważać dzień za spełniony,buahahahah :-]
Dzisiaj w zasadzie chciałam się pochwalić skrzyneczką na przybory do szycia,którą wyhaczyłam wczoraj w TK Maxx, jak ja zobaczyłam to zakwiczałam z zachwytu!!!


Jest rewelacyjna i kosztowała jedynie £7.99.Z tyłu jest otwierane okienko i panią z maszyna mozna wymienić na swój własny obrazek.Czad po prostu!!!
Poza tym na spotkanie z wampirami ostatecznie nie pojechałam :/ Miałam tak koszmarna noc w pracy a na dworze było tak PARSZYWIE,że nie byłam w stanie zmusić sie do wyjścia z domu nawet z takiej okazji.Na autograf i tak pewnie bym sie nie załapała,bo ludzie ustawiali sie w kolejce jeszcze kiedy było ciemno.Ja pierdziu!



Z prasy wiem,że zostali poczęstowani takim oto zestawem szkockich produktów;

  
Ciasteczka są inne ale generalnie były to tego rodzaju ciasteczka;sa gliniaste ale pyszne i bardzo je lubię :]
Wczoraj w Hmv nabyłam taki "kapselek",wampirzo mi sie kojarzy ale pasuje też na dzisiaj idealnie :-]


W niedzielę zrobiłam tez preorder na soundtrack z Breaking Dawn 2 wyhaczając cene tak kuszącą,że grzechem byłoby nie skorzystać!Już nie mogę sie doczekać kiedy ja dostanę!

Happy Halloween!

25 paź 2012

Info dla wszystkich wielbicieli sagi Zmierzch!!!!!!

 MUSZĘ  podzielić się z Wami tak zacną wieścią jak to,że w tę sobotę  czyli 27 października w Dublinie a w niedzielę czyli 28 października w Galerii Buchannan w Glasgow ta para spotka sie z fanami!



Jeśli ktoś ma chęć oraz możliwość dostać sie na któreś ze spotkań to może to być jedyna szansa w życiu! I od nrazu powiem,że bardzo wątpliwe że mnie sie uda.jak wiecie pracuje na noc i dnia wolnego nie uda mi sie dostać tak z dnia na dzień.Poza tym żeby móc tam być musiałabym wstać conajmniej o dwunastej (oni tam będą jedynie 2 godziny od 14:00 do 16:00) a żeby pomarzyc o autografie pewnie koczować od rana :/
Zobaczymy ale póki co nastawiam sie na to że raczej nic z tego...
Szczegóły wydarzenia tutaj;


Zapraszam też przy okazji na mojego kolejnego bloga tylko dla wytrwałych


Dziękuję za uwagę.

24 mar 2012

Niektorzy sie uciesza:]

Gdyz poniewaz w lapkach mych pojawil sie jak juz gdzies wspominalam hafcik:] Herbatkowe/kawowe/kuchenne klimaty to moja ulubiona tematyka.Tak sobie wczoraj przysiadalm i calkiem sporo polecialo


Hafcik nicmi czesciowo wedlug tabeli kolorow a czesciowo wedle mojej fantazji w zaleznosci od tego czy posiadam kolorek czy nie:]
Ostatnio jest cudnie i cieplo,termometr w aucie pokazywal we czwartek tyle 


wiec wyciagnelam Pluszowego na mala wycieczke do Drumpellier Country Parku jaki jest dwa rzuty beretem od nas.Co prawda byla tam tez polowa miasta,ale to najblizsze zielone i z woda miejsce gdzie mozna lyknac powietrza i poobcowac z natura.Oczywiscie wysiadajac z auta (czego nigdy nie robie) nie powiesilam aparatu na szyi a ze ogarnialam tez torbe to....PIERDYKNAL mi z wysokosci na beton az chrzest poszedl.Pluszowy omal nie zszedl na zawal a juz gotowa bylam wyc w glos z zalu,bo nie spodziewalam sie juz podniesc go w jednym kawalku:/ Jednak po delikatnym nacisnieciu spustu migawki zamruczal mi i wydal znajome klik rekestrujac bezkres blekitu nieba:] No normalnie go ucalowalam ze szczescia:)
W parku jest cudnie;







i moje nogis-bylo niebiansko:]


Odpowiadajac na pytania  z komentarzy-tak Fagusiu,Promarkery to flamastry do kolorowania odbitych stempli.mam ich juz calkiem spora kolekcje:]
Co do Glimmer Mistow to jest rodzaj opalizujacaej mgielki w plynie ktora mozna rozpylic na dowolnej powierzchni nadajac jej mieniacy sie polysk.Dostepne sa np tutaj


i filmiki na Youtube


Ty Mamuska nie probuj mnie przechytrzyc,ja dobrze wiem ze Ty juz jestes obtrzaskana na wszystkie kopytka w wielu tematach papierowych:]

Mam jeszscze do pokazania dwie karteczki ale poczekac musze na swiatelko bo bez niego kicha bedzie a nie foty.Jedna musi zdazyc na wyzwanie Polek...


21 paź 2011

Exploding box

Moj pierwszy,baaardzo mi sie spodobala ta zabawa i przestaje sie zupelnie dziwic,ze ta forma bywa tak popularna.
Kartka wykonana z okazji slynnych 21 urodzin,czyli witamy w doroslym swiecie:)
Zamawiajaca ja kolezanka byla zachwycona,a to chyba najwazniejsze:0





Poza tym u mnie jesien calutka geba,a na drzewie za moim oknem trzy wiewiory wczoraj urzadzily sobie impreze....



postanawiajac na koniec zezrec drzewo zywcem:D 
Coz,i tak kocham te ryjki:)
Dzieki ze o mnie pamietacie:)

25 sie 2011

World War Z

Na samym wstepie musze zanaczyc,ze NIE widzialam Brada:] Sceny z nim z tego co wiem byly krecone w ubieglym tygodniu,mozliwe ze beda jeszcze ale wczoraj prawdopodobnie mial wolne:D

Ciezko bylo,przejrzalam wszystkie foty ktore trzasnelam (cos okolo 700:P),zasuwalam seryjnie wiec nie jest to duzo;pozas tym ktos kto kiedykolwiek hobbystycznie usilowal cos zrelacjonowac wie napewno,ze sposrod tego wszystkiego na koniec do rzeczy fot zostaje naprawde bardzo malo,z czego naprawde dobrych jest czasem tylko kilka:/ Przebieralam i przebieralam,porownywalam,grzebalam bo naprawde latwo nie bylo; wszystko bylo odgrodzone od gapiow szerokim lukiem,wiec gdybym nie miala obiektywu tele moglabym sie ugryzc w zadek:) Nawet ten chwilami nie wyrabial (co zobaczycie na zdjeciach),bo naprawde czesc rzeczy dziala sie bardzo daleko ode mnie.Nie wspominam juz i tym,ze poprawnosci zdjec nie radze sie nawet czepiac (wystajace z glow slupy,kawalki glow w kadrze itp),bo foty strzelane w zdecydowanej wiekoszosci albo pomiedzy dwiema ludzkimi glowami,albo kiedy stalam na palcach i ciezko bylo nawet utrzymac aparat nieruchomo,plus ludzie byli wszeeeeedzie w zwiazku z tym na moich fotach rowniez sa:/ A niech to:D Poza tym stojac z braku mozliwosci wyboru mniej wiecej w jednym miejscu sila rzeczy zdjecia z kadej sceny choc  powtarzanej wielokrotnie w sumie sie nie roznia.Dlatego ciezko bylo cos z tego wybrac mimo iz zrobilam co moglam:)

Podsumowujac wrazenia-bylo suuuuper:) Mimo ze troche nudno,bo spedziwszy tam 3 godziny i bedac swiadkiem krecenia 3 roznych scen dalo to jakas godzine na jedna scene kazda powtarzana jakies 3-5 razy;przy czym akcja trwala okolo minuty dwoch wiec mozna sobie wyobrazic ile trwalo czekanie na to.Na czesci zdjec widac statystow czekajacych na sygnal do ucieczki,hehehe,ten film jak na razie polega glownie na uciekaniu z wielkim wrzaskiem:) Oczywiscie dalam sie wkrecic policjantowi pilnujacemu porzadku,ktory wkrecal mnie ze tam gdzies na przedzie stoi Brad Pitt (tradycjnie dalam sie nabrac,eh:P),ostatecznie wszyscy  mielismy z tego niezly ubaw:] Zabawnie wygladaja znajome ulice udajace zupelnie inne miasto;tablice z nazwami tych ulic,sygnalizacja swietlna,nawet policjanci czy amerykanskie flagi lopoczace na fasadach budynkow:]



To nie Filadelfia,to wciaz poczciwe Glasgowice dlatego pamietajcie-nie wierzcie we wszystko co pokazuja,haha :D
Nie wszystko moglam zobaczyc,np nie widzialam wszystkich aut jakie zostaly wykorzystane podczas krecenia poprzednich scen bo czesc ulic jak wspomnialam byla wczoraj zamknieta.Myslam ze moze uda sie pojechac jeszcze dzis ale ostatecznie nie mialam na to juz czasu o ile nie przeniosa sie gdzies dalej to za tydzien moze znow sie wybiore:) Byloby super.maja u nas zostac do konca miesiaca,ale nie mam juz teraz pewnosci czy chodzilo o boskie Glasgow czy o Szkocje wogole.Tak czy owak ciesze sie ze moglam to wszystko zobaczyc,wrazenia sa nie do opowiedzenia:) Szkoda tylko,ze premiera filmu zaplanowana jest dopiero na 21 grudnia przyszlego roku;mozna umrzec 10 razy nim sie czlowiek doczeka,a tak chcialoby sie zobaczyc jak to wszystko wyglada po zmontowaniu:) Plus jak ukryli wszystkie widoczne oznaki szkockosci:]
Jesli chodzi o filmiki,to nie sa moje to tylko link do portalu Fimweb,gdzie tworcy tegowoz wyszukali je na youtube (jesli poszukacie to masa ich juz jest, z boskim Bradem wlacznie:P) Poniewaz wyrazacie chec obejrzenia fotek,podaje link do albumu na picassie


Po powiekszeniu fty sa lepszej jakosci,gdyby ktos byl zainteresowany:)
Tym co nie bywaja na "fejsie" przedstawiam jeszcze Lole;



Czas sie zdrzemnac:) Kolorowych snow wam zycze:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...