Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki male i duzee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczki male i duzee. Pokaż wszystkie posty

16 lut 2015

Oh yeah :) Czyli I'm alive ( tak jakby :P )


Tytuł posta pokręcony prawie tak jak ja czyli chyba wszystko w normie.
Ponieważ nie było mnie tutaj WIEKI,na innych moich blogach nie było mnie...trochę a obiecałam moim lalkująco czytających że cos im pokażę czynię to tutaj,cobym mogła po prostu wstawic linka i na każdym blogu nie pisać tego samego po sto razy.
Rozchodzi się o Twilight ( a jakże,a owszem czyli wszystko w normie),a właściwie o podróż ekstremalną jaką odbyłam w ostatnich dniach listopada 2014 a która to podróż jest nie do opisania,było tak niesamowicie że zapomniałam robić zdjęcia i mimo iż byłam uzbrojona po zęby w sprzęt to mam raptem 10 zdjęć na krzyż.Niestety.Ale wspomnienia i to co przeżyłam zostaną ze mną na zawsze tym bardziej,że to był ostatni taki event i tym bardziej się cieszę że jednak się zdecydowałam.



Tak więc piątkowym rankiem 28 listopada razem z poznaną na fejsie (w grupie innych Twi'maniaków uczestniczących w tymże wydarzeniu) Val usadowiłyśmy swoje zacne tyłki w pociągu.Pociąg opuścił stację o strasznej 6:30 i miał nas zawieźć do Birmingham,jak na załaczonym obrazku;


Tak,zgadza się,4.5 godziny na d...tyłku z przesiadką w Carlisle ( oh jeah!) daje w kość BARDZO ale czego się nie robi :3 Pomijając fakt,iż Val okazała sie rewelacyjną dziewczyną,świetną kompanką w  podróży to dodatkowo był to jej 5 event co znaczy że wiedziała wszystko i dzięki niej nie bląkałam się po dworcach i lotniskach a i w hotelu który gościł całe wydarzenie też zgubiłabym sie ze sto razy ( notabene dopiero przed wyjazdem przestałam gubić się w drodze z windy do hotelowego pokoju,a pokój był tak jakby za rogiem ).Żeby nie rozpisywać się w nieskończoność na temat samego wydarzenia,był to convent czyli zlot fanów Twilight w którym towarzyszyli zaproszeni goście a gośćmi tymi byli aktorzy z filmu.Jeśli kogoś ciekawi to bardziej odsyłam do strony internetowej wydarzenia;



Całe 3 dni wypełnione po brzegi wszystkim co związane z saga,wierzcie mi nie miałam wcale dość :3
Jak sugeruje nazwa był to juz 10 raz kiedy wszyscy Ci szaleńcy sie spotkali; miałam okazje zobaczyć   osoby z którymi znam się od kilku lat ale nigdy nie widzieliśmy sie na żywo,z częścią z nich przyjaźnimy się i z uwagi na odległość nie wiem czy byłoby to inaczej możliwe.Nie wspominam juz o osobach które przyleciały tutaj z niemiec czy USA jednym słowem szaleństwo NA MAKSA <3 p="">
Dla większości z Was zapewne  jedyni "właściwi goście" to byłaby trójka głoównych bohaterów tudzież ktoś z rodziny Cullenów ale dla tych którzy Twilight kochaja oni wszyscy są tak samo ważni i wyjątkowi,defacto większość biletów kupowana jest  "w ciemno" czyli zanim jeszcze wiadomo jest kto przyjedzie goście bowiem sa ogłaszani sa pojedyńczo i co jakis czas.Czy raczej byli zważywszy na fakt że ET11 podobno napewno nie będzie :/  Tak czy inaczej Nie będę starała sie opisywać nawet co ja tam przyzyłam,kto na fejsie mnie śledzi ten widział zdjęcia aktorów siedzących sobie w hotelowym barze,na wyciągnięcie ręki i zupełnie nie niepokojonych przez nikogo.Mówiono,że w US nie jest to niemożliwe :3 Poza cała resztą jak np pakiet powitalny ( kiedyś może jeszcze pozbieram to do kupy i zrobię foto )  w cenie biletu były min zdjęcia i autografy.Każdy Uczestnik miał prawo do bezpłatnych zdjęć i autografów oczywiście jeśli wykupiony bilet miał to w cenie (jako że miałam złoty bilet miałam to w cenie :P ) 
Jako pierwsze gratisowe zdjęcie wszystkich gości 


niestety dzięki mojej współlokatorce nie załapałam się w czasie na zdjęcie razem z cała grupą,owszem zostało mi w portfelu £25  ale drugiej szansy nie będzie :/

Checie zobaczyć moje foty? Tylko błagam nie zwracajcie uwagi na moje włosy!! Dzień w dzień wstawałyśmy za późno wszystko potem robione było w biegu tak więc nawet nie miałam kiedy ich ogarnąć.W mojej wielkiej,ogromnej walizce NIE BYŁAM W STANIE  znaleźć Bellowej opaski na włosy ( dacie wiarę?!!)  więc uznałam że reszta outfitu ( włącznie z butami) da radę :3

No to lecimy z koksem;
Trudno mówić tutaj o faworytach,bo wszyscy byli super ale osoba która mnie oczarowała to z całą pewnością Chaske,




Nie mówię juz o tym że na hasło "zrób wilka" ( jakaz ja oryginalna,o raju!) spisał sie cudownie,ale obraz postaci z filmu jest jakby oczywisty w momencie kiedy jest to nasz jedyny punkt odniesienia.Tak więc Chaske to absolutne i stuprocentowe przeciwieństwo tego kim był w filmie; gościu który smieje się cały czas,smieje się głośno i szczerze.Poza tym mogłabym słuchać go godzinami,to jak opowiadał o sobie odpowiadając na pytania nas wszystkich kupiło nas wszytkich :3

Cameron to chyba osoba która udzielała się najmniej,nie mówię że był niemiły czy tez zrobił coś złego,o nie ale o ile większość z nich  naprawdę cieszyła sie tym wszystkim i sprawiało im ta frajdę o tyle on chyba najbardziej pasował do określenia "taka praca" :) 




Mówił praktycznie wyłącznie wtedy kiedy go pytano i ma stylówkę która chyba najmniej mi odpowiada.Oczywiście jestem pewna że może to być mylna opinia,bo wiem od dziewczyn że  w prywatnie to totalnie inny chłopak.Żeby nie było krótko wyjaśniam co to prywatnie to sytuacja kiedy sobie gawędzimy i on nie siedzi na scenie z reflektorem świecącym prosto w twarz.No ale tak czy inaczej to maja być moje osobiste odczucia,tak? Ale poproszony o "puszczenie dymu " ( ja żem oryginalna jak cholera po raz wtóry ) spisał sie super plus przez ta samą współlokatorkę prawie przegapiłam swoje foto z nim.Jakie to dla mnie  typowe! W zasadzie przegapiłam ale dzięki kilku rozmowom z mega fajnymi ludzmi z ekipy organizatorów na ostatnie 5 minut po zakończeniu wszystkich zdjęć przyprowadzono go raz jeszcze i swoje foto jednak mam :3

 Erik,jedna z najmliszych osób jakie spotkałam od długiego czasu.




Foto klasyk,ale wyszło fajnie :)
Pierwszego dnia,tuż na samym początku kiedy siedziałyśmy z Emmą na wielkich,nieziemsko wygodnych kanapach miała miejsce sytuacja która opwiadana była jako anegdota ( w kręgu osób jakie mnie otaczały przez przez cały weekend byłam jedną z dwóch osób które były tam po raz pierwszy więc wszystko było dla mnie OMG ).W kilkuosobowej grupie ten niepozorny chłopak w bluzie z kapturem wydał mi się do kogoś łudząco podobny i w momencie kiedy sobie uświadomiłam kto to jest ....wyciągnęłam ręke jakbym conajmniej miała tknąć świętego obrazu i samo mi sie wyrwało' OMG are you real?" Tak,jestem pewna że niejedno juz widział i niewiele jest w stanie go zdziwić,tak więc uśmiechnął się  tylko i łagodnym tonem cierpliwej matki odpowiedział "yes I'm real " :3 Absolutnie autentyczny,ciepły,mega sympatyczny facet,niespożyte pokłady cierpliwośći i zyczliwości bezapelacyny numer jeden całego eventu na równi z

Patrick'iem.Matko coż to jest za facet! 



To jedno ze zdjęć na którym wszystko ułożyło się samo,tzn nie mówiłam że coś ma zrobić i większość osób ma dokładnie takie same z nim zdjęcia.Ten facet to jeden wielki ( dosłownie ,ja mam 168 cm wzrostu a on jest gigant przy mnie ) ciepły misiu.Tulił i nosił po rękach wszystkie niemowlaki ( owszem tam były całe rodziny włącznie z mężem) każdego sciakał,każdego pytał jak się ma i wzruszał się na każdym kroku.Jeśli popatrzycie na jego twarz tutaj to on przez bite 3 dni miał ten sam uśmiech na twarzy jakby chciał przytulić cały świat.W szoku jestem do tej pory,bo nawet jeśli coś do Ciebie mówił to cię gładził po ramieniu :)  

Ostatni najmłodszy i najbardziej chyba zdystansowany wilczek czyli
BooBoo




Chciałam żeby każde ze zdjęć było inne,chciałam mieć fajną pamiątkę bo tez nie wiem ( i wątpię w sumie) czy będę miała więcej okazji ale to jedyne zdjęcie na którym po prostu stanęłam obok i pomyślałam "cykaj pan".Jakis taki dystans się czuło być może przez wzgląd na jego wiek,tudzież masę innych rzeczy bo nie czuje się że to jest jakiś brak sympatii raczej zwyczajnie nie każdy jest komikiem i żartuje z każdym i wszędzie.Mam wrażenie że gdyby mu dac szansę okazałby się naprawde fajny.Tak czy inaczej poza tymi długimi włosami których u mężczyzn nie lubię ( nieważne czy mnie interesują czy nie ) jest naprawde sympatyczny.

Przejrzałam z Wami te wszystkie zdjęcia i wszystko mi sie przypomniało,to był weekend!Hahahaha miałam tego nie pokazywać ale niech tam,było jeszcze jedno całkiem gratisowe foto,foto na tzw greenscreen.Ponieważ miałam na sobie Bellową,zieloną koszulę a z foty na greenscreen'ie  eleminuje się wszystko co zielone więc aby nie została ze mnie tylko głowa pani nakazała mi zarzucić na siebie coś czarnego i chyba to był szal.Zasadniczo nie wyszło to najgorzej bo sie calkiem nienajgorzej komponuję ale nie przyszło mi do głowy to co oczywiste dla reszty,czyli żeby zobaczyć wcześniej co na tym zdjęciu będzie i... no sami zobaczcie 


*facepalm*

Rumieńce mam jak dziewka od krów :3 Hahaha w sumie i szal pasuje do takiej wizji :3

Podsumowując bo miałam napisać DWA ZDANIA  tylko,warto było wydać kupę kasy którą ta cała impreza kosztowała,warto było tam być,wszystko to zobaczyć i tego doświadczyć.Fajnie było mieszkać w pięciogwiazdkowym Hiltonie; ponieważ w tym hotelu również cały convent sie odbywał to jakby nie było możliwości a także potrzeby się stamtąd ruszać dnia trzeciego po wyjściu okazało sie że aura jest juz bardziej wiosenna niz zimowa,




warto było w drodze powrotnej dostać odcisków na tyłku bo już niestety przesiadki nie było a 4.5 godziny robi swoje ale mogłam podziwiać suitcase jenga jak ja ochrzciła Val ( moja walizka leżąca na samiutkim dole) 


Przy okazji wyszło że mój telefon to kupa szajsu hahahaha zmobilizowało to niemniej  do wymiany na nowy więc jest OK.
Taki tam skrót ale wierzcie mi,nie da sie tego wszystkiego opisać ani opowiedzieć czy tym bardziej pokazać nawet gdybym te zdjęcia robiła.Może kolejnym razem albo przynajmniej w ogóle którymś pokażę Wam co ze sobą przywiozłam :3 Bellowego i Zmierzchowego ofkors :3

Kto wie,może się wpisowo zmobilizuje?... Mówicie że pewnie jednak nie?... :3


p.s tak na marginesie tylko dodam,ze Val nie była moja wspollokatorką :)

25 maj 2012

Wątków kilka

Po pierwsze chyba zacznę numerować posty bo na tytuły nie mam za grosz pomysłów:/ Tym bardziej że u mnie nic nie jest krókie i jednotematyczne:]
Znowu jestem po przerwie,na ile tym razem nie wiem,ale intensywnie "lalkuję" i jak ktoś mnie tam nie odwiedza to zapraszam w tym momencie,


Poza tym byłam na krótkim wypadzie urlopowym w okolicy,podziwiałam cud szkockiej ziemi która jest NIEZIEMSKO pieękna i nie da się jej piękna porównać chyba z niczym co znam.





Poza tym trochę się powspinałam żeby te widoki podziwiać,jezdziłam na quadach i wróciłam naprawdę wypoczęta i pełna chęci do życia (choc tej mi nie brak nigdy:P). Kiedy wrzuce foty na Flickr'a to pokażę Wam resztę a mam ich niemało.Chyba że któs ma mnie na fejsie to zapewne juz widział wszystko:]
Przed wyjazdem wymęczyłam kartki dla mam,



focone na szybko proszę mi wybaczyć braki.Ale nawet Tildunie mi sie ładnie pokolorowały:] Dzisiaj skusiłam się na gazetkę i przyznam szczerze,że nieczęsto się to ostatnio zdarza ale nie żałuję wydanych pieniążków.


Głównie urzekły mnie jelonki na okładce:]Mam aktualnie przygotowane i pokratkowane 3 kanwy,ciekawe na ile starczy mi zapału żeby coś dłubać.Gazetek mam cały stosik,wszystkie z projektami które koniecznie muszę zaraz wyhafcić,tylko jeszcze żadnego nie zaczęłam:/ 
Na koniec w bonusie Lulu zwana w domostwie Grubasem;


Spójrzcie tylko,jak mi małpy zżerają klatkę!!!!Nic nie pomaga,ganianie,krzyki,sprej zniechęcający do gryzienia-zero reakcji.Małpy paskudne dwie,ot co!!

24 mar 2012

Niektorzy sie uciesza:]

Gdyz poniewaz w lapkach mych pojawil sie jak juz gdzies wspominalam hafcik:] Herbatkowe/kawowe/kuchenne klimaty to moja ulubiona tematyka.Tak sobie wczoraj przysiadalm i calkiem sporo polecialo


Hafcik nicmi czesciowo wedlug tabeli kolorow a czesciowo wedle mojej fantazji w zaleznosci od tego czy posiadam kolorek czy nie:]
Ostatnio jest cudnie i cieplo,termometr w aucie pokazywal we czwartek tyle 


wiec wyciagnelam Pluszowego na mala wycieczke do Drumpellier Country Parku jaki jest dwa rzuty beretem od nas.Co prawda byla tam tez polowa miasta,ale to najblizsze zielone i z woda miejsce gdzie mozna lyknac powietrza i poobcowac z natura.Oczywiscie wysiadajac z auta (czego nigdy nie robie) nie powiesilam aparatu na szyi a ze ogarnialam tez torbe to....PIERDYKNAL mi z wysokosci na beton az chrzest poszedl.Pluszowy omal nie zszedl na zawal a juz gotowa bylam wyc w glos z zalu,bo nie spodziewalam sie juz podniesc go w jednym kawalku:/ Jednak po delikatnym nacisnieciu spustu migawki zamruczal mi i wydal znajome klik rekestrujac bezkres blekitu nieba:] No normalnie go ucalowalam ze szczescia:)
W parku jest cudnie;







i moje nogis-bylo niebiansko:]


Odpowiadajac na pytania  z komentarzy-tak Fagusiu,Promarkery to flamastry do kolorowania odbitych stempli.mam ich juz calkiem spora kolekcje:]
Co do Glimmer Mistow to jest rodzaj opalizujacaej mgielki w plynie ktora mozna rozpylic na dowolnej powierzchni nadajac jej mieniacy sie polysk.Dostepne sa np tutaj


i filmiki na Youtube


Ty Mamuska nie probuj mnie przechytrzyc,ja dobrze wiem ze Ty juz jestes obtrzaskana na wszystkie kopytka w wielu tematach papierowych:]

Mam jeszscze do pokazania dwie karteczki ale poczekac musze na swiatelko bo bez niego kicha bedzie a nie foty.Jedna musi zdazyc na wyzwanie Polek...


27 paź 2011

Bylam,widzialam,padlam

W przenosni i nie tylko.Nogi weszly mi w zad,pasek od torby niemal urwal mi ramie (tak ja napakowalam:D ),od kilku dni jakies dranstwo usiluje mnie polozyc do lozka,drugi raz w tym roku mam zawalone zatoki i jutro chyba rad niewola ide po antybiotyk a zeby tego wszystkiego bylo malo to na skutek przyjmowanych lekow jestem zmeczona i ciagle chce mi sie spac.Ale dalam rade,choc nie mialam sily obleciec calych targow;darowalam sobie na razie Crafts for Christmas ale na podstawie dzisiejszego biletu moge wrocic tam w przeciagu nastepnych dni wiec jeszcze nic straconego.Opowiedziec wszystkiego co widzialam nie sposob,tak jak opowiedziec o gorze rzeczy ktorym sie oparlam choc i tak nie chce wiedziec ile dzis wydalam.Pamietalam o zdjeciach dla Was choc powiem szczerze,ze zrobilam ich duzo mniej niz zamierzalam bo po pierwsze ciezko jest ogladac i sluchac tego co mowia podczas pokazow jednoczesnie skupiajac sie na zdjeciach a dwa,ze kilkakrotnie poproszono mnie o nierobienie zdjec,a szkoda bo bylo duzo cudow hafciarskich.Na potwierdzenie wsrod zdjec w albumie beda zdjecia malych domkow na czyms jakby galazki-te domki sa haftowane :] Do momentu kiedy pytalam czy moge zrobic zdjecie wszyscy odpowiadali alez oczywiscie,bardzo prosze,co jest dla mnie nawet zrozumiale bo w koncu to dodatkowa darmowa reklama;dostalam garsc wizytowek i adresow sklepow online co tylko utwierdza mnie o slusznosci tego podejrzenia.W momencie kiedy przestalam pytac bo ludzi zaczelo sie robic jakby wiecej i wiecej,zaczely sie prosby o zdjec nierobienie.Jedna pani nawet spytala mnie,czy robie zdjecia do gazety autentycznie zdziwiona spytalam czy wygladam na kogos kto pracuje dla gazety i zdziwilam sie bardzo bo pani odparla ze jak najbardziej.Chyba spadla z byka,hehehe,no serio.Coz,jako jedyna bylam tam z aparatem nie liczac kliku osob usilujacych cos pstryknac komorka,wiec chyba tylko dlatego.Tak czy owak na koniec jedna z pan poinformowala mnie radosnie ze tak w ogole to nie wolno mi publikowac nic na blogu czy czymkolwiek innym jesli na zdjeciach sa inni ludzie.No ba,co ja bym dala za foty bez tych glow i reszty!Niestety jest to niewykonalne,jednak tak sie wczulam w temat ze jak pozniej zobaczycie na zdjeciach zamazalam szanowne oblicza tak na wszelki wypadek,hehe.Generalnie caloksztalt zniechecil mnie ostatecznie do robienia kolejnych zdjec,tym bardziej ze aparat juz urywal mi szyje po tych kilku godzinacg lazenia i bez zalu w zasadzie wepchnelam go do najprzepastniejszej torby na ramie jaka mam,co ma szyje urywac  niech urywa mi ramie :D Generalnie targi byly wieksze niz poprzednim razem i wystawcow bylo wiecej,mozliwe ze kupilam tez dlatego wiecej niz poprzednim razem.Widzialam fantastyczne rzeczy,nagadalam sie do woli z babeczkami obslugujacymi Cuttlebugi,machajacymi nozyczkami,operujacymi klejem i gliterem bylo naprawde super.Srednia wieku szopingujacych crafterek tradycyjnie 65 lat i z nimi akurat-musze to przyznac-zajefajnie sie gawedzi.Dosc jednak gledzenia,czas pokazac co kupilam,foty kijowe ale przed wrzuceniem na kompa wydawlo mi sie ze jest ok,po wrzuceniu nie mialam juz sily i checi operacji powtarzac...wiec fota zbiorcza;


Gratisowo kawalek mojej stopy :D Dokladniej to nabylam stemple;


papiery,


i pozostale,


miedzy innymi wykrojniki do wycinania ozdobnych baz do kartek (chcialam kupic poprzednim razem ale jakos nie wzielam).Dodatkowo wzielam jedna z toreb nazywana goody bag,czyli cos jakby torba ze slodkosciami bo za cene 5 funtow jak tutaj


dostajesz rzeczy warte okolo 25


Zaluje ze wzielam tylko jedna,ale sposrod wszystkich jakie byly ciezko bylo mi wybrac dwie czy trzy bo w kazdej byl dziurkacz brzegowy ktory mi sie bardzo podobal :) 

Dodam jeszcze tak calkiem na marginesie,ze wczoraj mialam lekcje angielskiego z prywatnym nauczycielem,hehehe,okazalo sie bowiem ze z calej klasy na zajecia przyszlam tylko ja.Dlaczego?Otoz jedna z nauczycielek zachorowala i pani z biura obdzwonila cala klase zeby ja poinformowac o odwolanych zajeciach sek jednak w tym,ze...obdzwonila nie ta klase co trzeba i tylko ja bedac w trakcie przygotowan do wizyty u weta nie zdazylam odebrac telefonu.W rezultacie tego zamieszania klasa tamtej nauczycielki przyszla a jej nie bylo,u nas natomiast nauczycielka byla tylko uczyc nie miala kogo....:) Procz oczywiscie najpilniejszej uczennicy w postaci Barbry,ktora posiedziala godzine,odrobila cwiczenia,dostala swoja osobista prace domowa,przecwiczyla te cwiczenia z nauczycielka i pojechala zadowolona do domu.Tak,zawsze tak bylo,jest i chyba bedzie ze wszystko co dziwne przytrafia sie zawsze mnie,tak jak ilekroc jade sama autem zawsze mam jakies dziwne akcje i przytrafiaja mi sie wszelkie dziwactwa.
Ide ogladac swoje skarby,glownie pootwierac papiery :]
Dla tych co chetni na foty link do albumu na fmix a  poswiecenie moje nie zna granic;TEORETYCZNIE mozna dodawac do 50 zdjec naraz,w praktyce trzeba dodawac po jednym i jeszcze odczekac az zaladuje sie jedno i dopiero ladowac kolejne bo inaczej wyskakuje blad a zdjecia sie nie wgrywaja.Milego ogladania,pewno czesc bedziecie pamietac z poprzedniego razu;


Na dzien dobry zobaczylam dzis rano z okna podwojna tecze :)
A co do Pieguszki, to nie dosc ze jestes malpeczka bo tak dlugo mnie odwiedzasz a wczesniej sie nie ujawnialas,poza tym jesli ktos komus ma zazdroscic to raczej ja Tobie-to u Was w hameryce jest wszystkiego najwiecej i napewno niejedna macie impreze ze kopara by mi opadla :D Juz ja swoje wiem :)

10 sie 2011

Kajać się,czy się nie kajać?

Jako ze chyba powinnam:/
Malo pisze,malo jestem choc blogi przegladam regularnie;jakos sie chyba starzeje albo slabo jestem zorganizowana (to akurat jest pewne) bo czas przelecieka mi przez palce i nie powstaje nic konstruktywnego.
Zaczelam dlubac cudne kawy ktorych schemat dostalam od przeboskiej i jak zawsze bezinteresownej,niezastapionej Marcie ,


Dokupilam brakujace mulinki,wiec pozwinno pojsc szybciej;mowie powinno,poniewaz dostalam od Marty rowniez schematy innych dwoch przecudnych hafcikow ktore MUSZE zaczac jak szybko sie da-znaczy bedzie sie robilo sto naraz :] Poza tym od dzis mam tydzien urlopu a pogoda caly tydzien ma byc dokladnie taka;



znaczy sie-witamy w szkocji:/
W ubiegla srode bylismy w kinie IMAX na Harrym Potterze (nie cierpie takich filmow,ale w 3 D wierzcie mi ten film jest boski,dla samych efektow chocby wart obejrzenia plus oczywiscie nie am to jak film w kinie..:),w kazdym razie z kina przytargalam cala mase broszurek typu co,gdzie,kiedy i za ile warto zobaczyc,


skrupulatnie wybieranych zreszta z calej masy broszurek,


niestety wiekoszosci tego co bym chciala nie da sie poki co zrealizowac,bo niezbedna jest do tego normlana pogoda (trudno jest np wybrac sie samolotem nad jezioro podziwiac widoki,zreszta coto za frajda:/).Tak wiec moze uda sie cos potworzyc i uwaga-bedzie  hafciarskie mini candy bez okazji (choc okazja moze byc to,ze w tym roku znow przegapilam blogowa rocznice:P) wiec zagladajcie hafciarki:)
********
Spadam na zumbe,paaa:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...