Obserwatorzy

2 maj 2011

Carboot sale

Zwazywszy na fakt wolnej niedzieli czyli takiej,w ktora nie musze juz isc na noc do pracy (niech zyja bank holiday'e:),dla wziaz niezorientowanych przypominam definicje zaczerpnieta z Wikipedii;

Święto bankowe (ang. bank holiday) – święto to jest dniem wolnym od pracy w Wielkiej Brytanii i Republice Irlandii. Chociaż nie ma formalnego prawa do dni wolnych w tym czasie, osoby, które nie są zatrudnione w służbach użyteczności publicznej lub służbach mundurowych (np. w pogotowiu energetycznym,straży pożarnej,pogotowiu ratunkowym,policji czy slużbie zdrowia)otrzymują w tym czasie dzień wolny od pracy. Osoby zatrudnione w tych służbach otrzymują wyższe wynagrodzenie za pracę w te dni. Święta bankowe zawdzięczają swoją nazwę temu, że wtedy banki są nieczynne i dlatego nie mogą działać inne firmy. Ustawa pozwala na odroczenie pewnych płatności do następnego dnia roboczego.

Dla mnie jest to noc z niedzieli na poniedzialek.Od rana bylo piekne slonce,zapowiadala sie cudna pogoda wiec postanowilam wykorzystac ten dzien i wybrac sie na carboot,na ktory nie mam najczesciej czasu zwlaszcza odkad mam zajecia fitness (sily tez czasem nie mam bo koncowka weekendu jest pracowita w moim zawodzie:P) No to pojechalam.
Prawodpodobnie pojechalo tam tez cale miasto,bo normalnie auta nie bylo gdzie zostawic,a jak wyjezdzalam to utworzyl sie taki korek,ze juz myslalam ze na zawsze tam zostane:] Chyba sprawila to cud pogoda + dlugi weekend (piatek slub Ksiecia,sobota niedziela normlane wolne,poniedzialek bank holiday) ale dzieki temu byla masa sprzedajacych choc ceny wyzsze niz zwykle-to minus do przezycia:) Wyjatkowo byla masa scrapowych rzeczy,plus szydelkowe gazetki z minionej dekady i tego typu drobiazgi;przy okazji przekonalam sie jak ksztaltuja sie czlowiekowi gusta i upodobania-kiedys bralam wszystko scrapowe jak leci bo przeciez wszystko sie przyda.Dzis panie jak mnie dopadaly,to chcialy mi sprzedac wszystko co mialy na stanie i mimo ze rzeczy fajne to nie bralam skoro i tak czegos np wcale w swoich pracach nie uzywam:] Zaluje tylko dziurkacza naroznego 4 w 1;pani tak szybko wyjmowala i chowala rozne rzeczy ze sie pogubilam i go przeoczylam,polapalam sie dopiero w aucie jak juz mialam wyjezdzac-nie mialam sily wracac tym bardziej ze czekala juz silownia.
W kazdym razie oto co zdobylam;
Kwiatki po 10 pensow za bukiecik,na reszcie sa ceny,a stikery po prawej pani dorzucila gratis,



to od pani z dziurkaczem,serducha sa super;jedno wycina dosc duze serce,a drugi ma dlugie ramie i wycina nawet na srodku kartki serduszko w koleczku-sa swietne!Poza tym caly woreczek glitterow,PRZECUDOWNE guziki (specjalnie dalam duze zdjecie zebyscie mogly sie tez przypatrzec),papiery sa jednokolorowe ale wszystkie sie mienia kazdy inaczej )kupilam jeden dwa pani dorzucial gratis:),




Scrapowy album do samodzielnego ozdobienia  i skrecenia (skrecany srubami),ma 36 stron z ochronnymi okladkami plus jakies szabloniki ktore mnie najbardziej skusily,hahahaha,




Piekny listownik,chcialam taki kupic w TK Maxxie,a teraz nabylam za ulamek tej ceny i zamierzam go gdzies odmalowac pieknie na bialo albo zostawic tak bo tez ma swoj urok(jeszcze nie zdecydowalam),




A nawet zarandol do sypialni (wciaz nie mam choc juz kupilam jeden ale nie pasowal),na kwiatkach sa piekne kropelki rosy,oczywiscie byl brand new zapakowany wciaz fabrycznie i bodajze kupiony w B&Q ,ktore jest zakamuflowanym OBI (jestem niemla pewna ze widzialam tam ten zyrandol)




I to na tyle.Oczywiscie po powrocie do domu okazalo sie ze wcale az tyle nie kupilam jak mi sie zdawalo,a ilu rzeczom sie oparlam i poszlam dalej! Nawet nie mowie:) Zdobylam nawet kilka lalczanych ciuszkow:) Za tydzien jade znow choc bedzie ciezej bo ta laba sie konczy:P
Z fitnessu ledwo sie dowloklam do domu,byla taka beczka w hali ze az niewiarygodne,zwykle jest  tak chlodno,ze zanim nie zaczniemy nikt nie zdejmuje bluzy.Poza tym bylo tylko 6 osob co jest ewenementem (mylse ze reszta grilowala,wyjechala albo uzywala slonca po prostu) ale dzieki temu bylo jeszcze fajniej i bardzo kameralnie.Mam zamiar zaczac chodzic tez na aqua zumbe czyli zajecia w wodzie,podobno jest fajnie no i byloby tych zajec wiecej w tygodniu.
Wszystkie te ekscesy tak mnie zmeczyly,ze padlam niezywa okolo 15:00 czy 16:00 i przebudzilam sie w srodku nocy kiedy to wlasnie dodaje ten wpis:) Zaraz spadam jeszzce pospac,na jedna noc ide znow do pracy,potem dwa dni laby:))))
Oby do urlopu:) 
**********
Ciesze sie ze podoba sie Wam prosiak,jest rozkoszna choc jeszcze bardzo mala i strasznie sie boi,caly czas ja oswajam i mysle ze szybko pojdzie ale niestety wymaga to jednak cierpliwosci,ona sie musi do wszystkiego przekonac,chociaz juz wiem ze za salate zrobi niemal wszystko:) Poza tym jest najbardziej rozdarta swinia jaka ziemia nosila,pyszczek jej sie nie zamyka i kwika od rana do nocy,poza tym wystarczy otworzyc lodowke albo poszelescic jakims plastikiem i juz wie,ze moze byc zarelko:)
czekam kiedy bede mogla ja wziac na rece,na razie jeszzce jej nawet nie glaskalam bo jeden ruch i daje susa do swojego domku-nawet myslalam zeby go zabrac,to moze szybicej by sie przekonala z koniecznosci nawet ze nic sie jej zlego nie dzieje,a tak chowa sie i tyle.Chociaz to chyba troche okrutne by bylo zabierac jej mieszkanie....



4 komentarze:

katesz pisze...

Fajne zakupy poczyniłaś. A co do świnki, to jednak im później ją weźmiesz na ręce tym gorzej, bo one jednak są dość dzikie. I Aby ją wziąć teraz na ręce musisz najpierw zabrać domek, a potem ją złapać i potrzymać przez troche na rękach. To są straszne żarłoki, moja by mogła jeść główkę sałaty dziennie, a jak zaszeleścisz lub nie ma wody to piszczy w niebogłosy.

Renka pisze...

Witaj sąsiadeczko :)
Carboot - fajna sprawa :)
Uwielbiam takie szperanie, niestety niezbyt często na nich bywam. A jakieś fajne rzeczy upolowane prawie za darmo to nieźle poprawia samopoczucie :D

Pozdrawiam serdecznie.

Katharinka84 pisze...

Wiesz, że zakupoholiczka z Ciebie jest :P świetne zakupy ;)
Moje kuzynki miały prosiaczka i wiem, że często go "miętisiły", żeby się oswoił ;) wynagradzały to jej przysmakami- podziałało i świnka bardzo się do nich przyzwyczaiła (włącznie ze spaniem na rękach :)).
:***

Mały biały domek pisze...

O tak Carbot .to to czego brakuje Mi w Polsce. Prosiaczka bierz czesto na rece ...musi sie oswoic i nabrac przyzwyczajenia do ciebie.Moje uwielbiają byc brane na rece, i glaskane. A jaki jest jazgot jak maja isc do klatki.Swinki nie mogą jesc kapustyi iko ńiczyny bo dostają wzdecia i może sie to zle skończyc. Twoja jest śliczna podobna do Mojej pierwszej , Pigusia mjała na imię.Pozdrawiam serdecznie Dorcia.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...